Kuba Siudut - blog fotografa - nie tylko ślubnego - z Krakowa

Częstochowa. A i K

gru 05 2015

 

 

Podobno najlepszy gospodarz jest  kelnerem na własnym przyjęciu.

Staranne przygotowanie uroczystości jest ważne. Ładne miejsce, dobrze dobrane oświetlenie (fotografowie to szczególnie cenią) czy wyszukane menu i dobra muzyka to rzeczy ważne ale.. są rzeczy ważniejsze. Wielka zażyłość, która łączy gości i gospodarzy sprawia że wesele staje się niezapomniane nawet dla tych którzy byli trochę z boku jak ja.  Świetnie było fotografować uroczystość gdzie prawdziwą wartość dla młodych stanowili ich goście i oni byli dla nich najważniejsi. Stąd wyjątkowość tej imprezy, nie mam wątpliwości że towarzystwo bawiłoby się równie świetnie nawet w stodole. Byle być ze sobą.

 

001

Czytaj dalej »

Bez komentarzy

Pogórze, W i M

lip 31 2014

Wyjątkowo ciemne wnętrza kościoła i dworu, mocne i kontrastowe światło lipcowej soboty i wydarzenia zmieniające się jak w kalejdoskopie.  Jeżeli matryca w aparacie rozgrzewa się od wysokich czułości to w moich była tego dnia rozgrzana do czerwoności. Procesor w komputerze podczas obróbki też nie próżnował. Z drugiej strony światło tego dnia miało w sobie coś czego nie można wytłumaczyć w sposób racjonalny. Efekty poniżej.

 

001

Czytaj dalej »

Bez komentarzy

Polska Jerozolima

cze 15 2014

Nie ma większego wpływu kolor wstążek zdobiących rzędy ławek w kościele. Po mszy przy wstążkach w kolorze ecru goście nie bawią się lepiej niż przy śnieżnobiałych. W zasadzie nic z tych rzeczy nie ma znaczenia. Ważniejsza jest przyjaźń gości i gospodarzy takiej uroczystości. Aśka i Łukasz mieli gości z którymi nie łączy ich tylko znajomość na facebooku.

001

Czytaj dalej »

Bez komentarzy

Plener narzeczeński Aśki i Łukasza

maj 13 2014

Plener narzeczeński dwójki mocno zakochanych Aśki i Łukasza, którzy są dla siebie również świetnymi przyjaciółmi. Bez sztywnych kołnierzy i gorsetów, na luzie i niezobowiązująco. Nawet pogoda rozluźniała się co chwila deszczem. Luzu brakowało jedynie właścicielowi „terenu prywatnego” który raczył głośno nas o tym poinformować.
AL-001

Czytaj dalej »

2 komentarzy jak dotąd

Tatry poli

mar 05 2014

Zimo-jesień i migawki z kilku wypadów kiedy nie miało się dylematu czy brać narty czy raki. Chyba można już uznać że Polska jest krajem południowoeuropejskim gdzie opad śniegu zima traktuje się bardziej jak anomalię niż oczywistość. Jeszcze parę lat i będę mógł uprawiać winorośl.

 
EFS_7321

 

Czytaj dalej »

Bez komentarzy

Tatry Mono

mar 05 2014

EFS_7061

 

 

Czytaj dalej »

Bez komentarzy

Chopok przedwalentynkowy

lut 15 2014

Zima wreszcie zlitowała się i trochę sypnęło. Od razu zrobiła się lawinowa trójka, o czym dwóch z naszej ekipy zdążyło się przekonać na własnej skórze – przejechali  się w lawinie, szczęśliwie obyło się bez strat w ludziach ani sprzęcie.  Dzięki temu, że robiłem zdjęcia to byłem powyżej tego wszystkiego.  Dzień, jakie zdarzają się parę razy w roku – przepiękne morze chmur, czyste niebo, syte kolory.IMG_4175

Czytaj dalej »

Bez komentarzy

Kadry z Afryki.

lut 05 2014


To był już mój 3 raz w Maroku. Pojechałem bez celu. Może poza robieniem zdjęć i siedzeniem na słońcu. Ten kraj odurza niczym haszysz, wszystkie odczucia są wzmocnione i skontrastowane.  Przyjeżdżając do Maroka wpadasz w sam środek baśni, legend i opowieści.  Czas idzie do przodu, nie ma już karawan wielbłądów niosących produkty na handel (same wielbłądy są – jako atrakcja dla turystów), ale nierzadki jest widok pana jadącego wierzchem na osiołku i trzymającego smartfona przy uchu. Są jednak miejsca, gdzie ludzie spędzają czas niemal identycznie jak 100 albo i więcej lat temu. Jemma al Fna to wciąż miejsce bajarzy, zaklinaczy węży, treserów małp, magików, znachorów. I wprawdzie trochę w tym cepeliady dla turystów, ale nie do końca – wieczorami Marokańczycy zbierają się w swoich gronach by pograć na instrumentach, pośpiewać czy poopowiadać historie. Sobie, nie turystom.

W starej części miasta Fez nie sposób się nie zgubić. Rozmawiałem z pewnym mieszkającym tam Norwegiem, któremu zajęło pół roku by przestać gubić się w medynie. Trudno sobie wyobrazić? Tutaj nawet gps nie pomaga bo traci zasięg. Co ciekawe – jedynym źródłem transportu w starej części miasta są osiołki lub dwukołowe wózki. Samochody po prostu by się nie zmieściły.

EFS_7709

 

Czytaj dalej »

Bez komentarzy

P i J

sie 10 2013

Pierwszy wpis na nowym blogu to dla mnie nowa jakość.  Możliwość prezentowania zdjęć w dużo atrakcyjniejszy sposób, czysta, prosta forma i pewność że zdjęcia „nie znikną” jak to bywało na poprzednim.

 

P i J – ślub w Krakowie który zapamiętam przez uroczy samochodzik który kupił serca wszystkich i swoim stylem zgniótł wielkie limuzyny stojące pod willą Decjusza, szpilki, w których chodzenie wydaje mi się niemożliwością,  i M, która obdarzona była szóstym zmysłem pozwalającym jej wyczuć skierowany na nią obiektyw (by zdążyć się odwrócić i uśmiechnąć). Do tego spontaniczni  Młodzi, którzy zupełnie na luzie podeszli do tego wydarzenia co zaowocowało wieloma świetnymi kadrami.

IMG_0001

Czytaj dalej »

Bez komentarzy